LOGIN  Artykuły o kapeli dudziarz Galeria [Photogallery] dudziarz Materiały wideo dudziarz Plan koncertów dudziarz Kontakt English Deutsch Dutch
dudziarzNawigacja
Strona Główna
Artykuły o kapeli
Galeria [Photogallery]
Materiały wideo
Plan koncertów
Pliki do pobrania
Linki do ciekawych stron
Ważne informacje
Historia kapeli "Kotkowiacy"
Obecny skład kapeli
Stroje kapeli "Kotkowiacy"
Instrumenty kapeli
O Tomaszu Kotkowiaku
Kontakt z kapelą
Kontakt
Wyszukiwanie informacji
Szukaj
Informacje o stronie
dudziarzKapela Koźlarska
Kapela koźlarska jest to zespół muzyków, grający w składzie kozioł i skrzypce do początków XX wieku, w latach przed I wojną światową dołączył do tego składu klarnet Es, a w latach międzywojennych trąbka B. W takim zestawieniu kapele grają jeszcze w okresie powojennym i jak pokazują fakty wpływ na to gdzie i komu grały kapele miały finanse. Zmieniło się to w okresie, kiedy mecenat nad kulturą przejęło państwo.
dudziarzPlan koncertów
leftleft Wrzesień 2014 rightright
N P W Ś C P S
  1 2 3 bullet 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        

bullet - koncert (kliknij, aby obejżeć szczegóły)
dudziarzLosowa fotografia
dudziarzGoście online
Aktualnie Gości Online: 1
dudziarzTomasz Kotkowiak
Tomasz Kotkowiak (1909 - 1996)


articles: tomasz_kotkowiak_z_kozlem.jpg
Tomasz Kotkowiak
z kozłem weselnym

Tomasz Kotkowiak urodził się 24.10.1909 roku w Siedlcu koło Wolsztyna. Od najmłodszych lat wraz z sześciorgiem a nie jak podają niektóre źródła siedmiorgiem rodzeństwa pomagali w pracach na dwu hektarowym gospodarstwie. Ojciec Franciszek, muzykant ludowy wyjeżdżał do pracy za chlebem do Westfalii w Niemczech. Tam poznał braci Brudło grających na koźle i skrzypcach. Razem stworzyli kapelę trzy osobową, Franciszek był klarnecistą. Zarobione pieniądze w pracy w cegielni przesyłali do domów, natomiast te zarobione podczas cotygodniowego grania dla Polaków pracujących na obczyźnie zostawiali sobie. Matka Katarzyna była śpiewaczką weselną.

W czasie I wojny światowej T. Kotkowiak rozpoczął edukację w niemieckiej szkole w Siedlcu, uczono wszystkiego po niemiecku, „ale były tam dwie panny, które jeszcze żyją, nazywają się Żok Franciszka i Nowak Eleonora. Co niedziela latową porą, kiedy zbieraliśmy się w lesie uczyły śpiewu i tańca po polsku, to szło wszystko w ukryciu” (własnoręczny, niedokończony życiorys T. Kotkowiaka z około 1965 roku).

W wieku dziesięciu lat rodzice zakupili Tomaszowi blaszane „piszczałki” w ten sposób rozpoczęła się edukacja muzyczna późniejszego mistrza muzyki kozłowej. Pierwszym nauczycielem był ojciec, który mówił, że niezbędna jest również nauka śpiewu wygrywanych melodii, to ona pozwala na doskonalenie warsztatu muzycznego. Mając lat dwanaście Tomasz rozpoczyna naukę gry na klarnecie. Uczył się gry ze słuchu, jak wiadomo szkoła przekazywania tym sposobem bez konieczności znajomości nut przetrwała do dziewięćdziesiątych lat XX wieku w Domu Kultury Kolejarza w Zbąszynku.

Kolejnym instrumentem, na którym kształcił się T. Kotkowiak były skrzypce, przywiezione od brata ojca, a nauczycielem był kuzyn. To właśnie dzięki domowym lekcjom organizowanym przez rodziców Kotkowiak poznawał regionalne tańce i przyśpiewki. Lekcje odbywały się w stodole przy akompaniamencie grającego na klarnecie ojca i śpiewającej matki.

Największą muzyczną pasją młodego Tomasza była gra na koźle. Chcąc jak najszybciej posiąść umiejętność gry potrafił całe noce przesiadywać pod weselnymi stołami przyglądając i przysłuchując się koźlarzom. Niestety musiało minąć kilka lat zanim zagrał na własnym instrumencie. Ojciec zamówił kozła u mieszkającego w Chobienicach budowniczego i muzykanta Jana Gniotowskiego. Młody Tomasz Kotkowiak przyglądał się pracy związanej z zabiciem i odarciem koźlęcej skóry, nie zdając sobie sprawy z tego, że za kilkadziesiąt lat przyjdzie jemu zmierzyć się z trudną sztuką budowy kozłów.

Nauki gry najstarszego z synów podjął się również J. Gniotowski, który był klarnecistą i koźlarzem. Przez rok Tomasz jeździł do odległych osiem kilometrów Chobienic, w każdą niedzielę na trzy godzinną lekcję. Dobrze przepracowany okres zaowocował pierwszym dwudniowym weselem, na którym, zagrał razem ze swoim nauczycielem, zarabiając 10 złotych. Miał wówczas szesnaście lat. W tym samym czasie pozostali bracia i siostra uczyli się gry na innych instrumentach. To pozwoliło utworzyć rodzinną kapelę z bardzo młodych muzykantów. Co tydzień kapela przygrywała do nauki tańca i śpiewu na klepisku stodoły dziewczętom i chłopcom z okolicznych wsi. Tak rozpoczęła się muzyczna kariera ludowego muzykanta.

W maju 1935 roku T. Kotkowiak wziął ślub z Ireną Grzechowiak córką kowala ze wsi Grójec spod Wolsztyna. Na ślubie i weselu zagrali uznani już mistrzowie, na klarnecie J. Gniotowski, na skrzypcach W. Dziurla i na koźle , uznawany do dzisiejszego dnia za niedoścignionego w muzyce i budowie instrumentów, T. Śliwa. Z nim w latach powojennych działał w Stowarzyszenu Muzyków Ludowych w Zbąszyniu Kotkowiak. U niego też zamówił sobie stroik i przebierkę, chcąc, aby własny kozioł brzmiał głośniej, co było niezbędne przy graniach na coraz to większych salach wiejskich, na których odbywały się zabawy. T. Kotkowiak jeździł też uczyć się grać do T. Śliwy, który mieszkał w innym powiecie, nowych lub podobnie brzmiących melodii, bo jak sam mówił, „co wieś to inna pieśń”. Przykładem mogą tu być utwory spisane podane przez M. J. Sobieskich (1954). Inne tytuły wymienione są dla powiatów międzyrzeckiego, inne dla wolsztyńskiego, sulechowskiego czy nowotomyskiego. Wiwat „Posłała mnie matka” pochodzi z Chrośnicy powiat nowotomyski, z powiatu wolsztyńskiego pochodzą wiwaty:
  • Dziękuję ci zięciu
  • Żebyś ty mi, groczu groł
  • Co mi to znaczy kieliszek jeden
Szocze spisane w śpiewniku pochodzą z okolic Chrośnicy powiat nowotomyski. Okrągłe „Gęś wodą”, „Oj ni mosz, ni mosz” i wiele innych pochodzi z nowotomyskiego z okolic Zbąszynia. Nie ma w zbiorze okrągłych z okolic Wolsztyna, podobnie rzecz się ma z walcerkami. Nie w pełni zgadzam się z opinią, że wykonywany przez kapele koźlarskie repertuar powinien być niezmienny i pochodzić tylko z regionu kozła. Pragnę zauważyć, że już w tamtych czasach muzykanci chcąc mieć większe „wzięcie” musieli poszerzać zakres granego repertuaru. Wiadomym jest, że najbardziej lubiane były utwory rodzimego folkloru, ale cóż to była za wspaniała kapela, która potrafiła zagrać melodie dla gości przyjeżdżających nie tylko z za miedzy, ale i z innych regionów Polski. O poszerzaniu swojego repertuaru świadczyć mogą utwory grane przez kapele powracające z prac w Niemczech. T. Kotkowiak pragnie uzupełnić swój repertuar o melodie z innego powiatu.

Przenikanie w muzycznym folklorze jest nieuniknione. Gdyby kapela koźlarska miała grać melodie tylko swojej wsi czy okolicy byłaby bardzo uboga w ilość utworów, a przecież trudno, żeby dzisiejsza kapela z Dąbrówki Wielkopolskiej nie zagrała „Świniarza”, w którym mowa jest o wsi Perzyny koło Zbąszynia, kapela z Chrośnicy nie grała utworu „Po dąbrowskim stawie”. Kapela założona w Zbąszynku przez T. Kotkowiaka gra większość zapisanych melodii w śpiewnikach J. Lisakowskiego, J. M. Sobieskich, K. Sautera. „Są to utwory autentyczne, najczęściej miejscowe, ale i takie z innych stron, które się tutaj przyjęły już wiele lat temu i zostały przystosowane do maniery wykonawczej obowiązującej na ziemi zbąszyńskiej”.

W latach międzywojennych T. Kotkowiak pracował w rolnictwie na majątku Powodowo koło Wolsztyna. Tutaj nauczył się oprawiać zwierzęta (ściąganie skór), co wykorzystał w latach późniejszych. W latach trzydziestych kapela braci Kotkowiaków grała na weselach i zabawach w składach dwu, trzy i czteroosobowych. Kozioł, skrzypce, klarnet Es i na bogatych weselach trąbka B. Jednak zajęcie drugiego miejsca na konkursie w Kopanicy koło Wolsztyna w 1937 roku i nagranie płyty sprzedawanej w Wolsztynie przyniosło prawdziwy rozgłos młodej kapeli Kotkowiaków. Fakt ten sprawił, że jeszcze częściej grali na zabawach i weselach. Byli również zapraszani na różne obrzędowe uroczystości, między innymi na dożynki w majątkach Kiełpiny, Karna, Belęcin, Powodowo i powiatowe dożynki w Wolsztynie w 1938 roku. Dzięki takim graniom stawali się znani w coraz to szerszych kręgach.

Lata międzywojenne to okres, w którym koźlarze w celach zarobkowych wyjeżdżali do różnych miejscowości w całym kraju. T. Kotkowiak wraz z kapelą grając po wsiach i miasteczkach dotarł aż do Gdyni gdzie „trafił na powrót statku Batory i koźlarski występ na nabrzeżu stał się wielką atrakcją dla przybyłych do kraju przedstawicieli Polonii”.

Jak wynika z powyższego szeroka znajomość folkloru regionu kozła, a być może i innych regionów pozwalała na przetrwanie całym rodzinom grających koźlarzy. Każde wesele było płatne i „godzone” kilkakrotnie. Za pierwszą dobę osobno. Za kolejne godziny umawiano nową cenę już w trakcie wesela. Oprócz tego zbierano pieniądze „do rogu” kozła od gości weselnych wracających z kościoła, a później za zamawiane przez nich tańce. W tym miejscu okazywała się niezbędna znajomość możliwości instrumentów, wybitny kunszt muzyczny pozwalający na błyskawiczną naukę ze słuchu wyśpiewywanych przez gości melodii. Tak wspominał T. Kotkowiak.

Okres okupacji i II wojny światowej T. Kotkowiak przepracował w majątku Nieborza koło Wolsztyna. Wcześniejsze źródła błędnie podają, że w Powodowie. Pracując jako „szwajcer” oborowy udoskonalił swoje umiejętności w oprawianiu skór, co wykorzystał po raz pierwszy zaraz po wojnie, a później w latach sześćdziesiątych przy budowie kozłów. Z wcześniejszych rozdziałów wiadomo, że muzyka kozłowa na czas II wojny światowej zamilkła. T. Kotkowiak również musiał swojego kozła ukryć. Jednorazowa próba występu dla swoich bliskich zakończyła się fiaskiem. „Przybyła niemiecka policja i zarekwirowała instrumenty, a muzykantów zamknięto w areszcie”. Zwolniono ich jako niezbędnych do pracy w majątku, a instrumenty odzyskano dzięki łapówce. Schowany między „koponki”, drewniane koryta do oparzania świń, kozioł zakopany w ziemi przeleżał do końca wojny.

Na podstawie analizy dwóch życiorysów napisanych w latach sześćdziesiątych przez T. Kotkowiaka dowiadujemy się, że w miejsce starej zbutwiałej przedwojennej skóry zamontował nową, którą sam odarł, ale wygarbowaną przez T. Śliwę. W tym czasie, nieznane były Kotkowiakowi tajniki garbowania skór, z tym będzie się borykał piętnaście lat później.

articles: tomasz_kotkowiak_z_franciszkiem_i_janem.jpg
Franciszek, Jan, Tomasz Kotkowiakowie
W latach powojennych częstotliwość grań kapeli Kotkowiaków nasiliła się jeszcze bardziej, dzięki szybkiej umiejętności przystosowania się do nowej sytuacji na rynku muzycznym. Potrafili oni z tych samych muzykantów utworzyć dwa różnobrzmiące zespoły, „stary”, w którym grano na koźle, skrzypcach, klarnecie i ewentualnie trąbce, oraz nowoczesny złożony z akordeonu, trąbki, skrzypiec i perkusji. Zmienił się też rejon, w którym teraz grali. Są to wsie Podmokle Małe i Wielkie, Kramsko i Dąbrówka Wielkopolska, zamieszkałe przede wszystkim przez ludność autochtoniczną.

Niektóre źródła podają, że T. Kotkowiak przepracował pierwszy powojenny rok jako pomocnik maszynisty na kolei w Wolsztynie, korygując na podstawie wywiadów z najstarszą córką Tomasza, Haliną i wcześniej wymienionych życiorysów, wiadomym jest, że 12 kwietnia w 1945 roku T. Kotkowiak przyjechał za pracą do Zbąszynka, gdzie został zatrudniony w tutejszej parowozowni. W zakładzie tym przepracował wszystkie lata przechodząc na emeryturę. Równolegle z pracą zawodową rozwijała się działalność, związana z rozpowszechnianiem okolicznego folkloru w młodym mieście, do którego napływała ludność niemalże z całej Polski i z za wschodniej granicy. Najwięcej ludności przyjechało z sąsiedniego województwa poznańskiego w dawnych granicach 347 osób, z terenu byłego ZSRR 149 osób, z pobliskiego Babimostu i jego okolic 22 osoby, z pozostałych terenów Polski 42 osoby.

Kotkowiak, dla którego muzyka kozłowa była całym życiem nie umiał sobie wyobrazić, aby leżące prawie w centrum regionu kozła miasteczko nie posiadało własnej kapeli. Koncertował wtedy z braćmi Janem grającym na skrzypcach lub trąbce B, który podobnie jak Tomasz zamieszkał w Zbąszynku i dojeżdżającym spod Wolsztyna Franciszkiem klarnecistą, nieco później zastąpionym przez Franciszka Tratwala ze Strzyżewa. W owym czasie nie posiadali strojów regionalnych, najczęściej występowali w kolejowych mundurach. Ogrywali „mięsopusty” w Podmoklach, Strzyżewie Nądni koło Zbąszynia, nie zapominali o rodzinnych spotkaniach z muzyką i śpiewem.

Nowa powojenna sytuacja sprawi, że zaczyna występować wzrost zainteresowania kulturą ludową i folklorem, a co za tym idzie, nastają nowe możliwości prezentowania się kapel. T. Kotkowiak oprócz wcześniej wymienionych obrzędów, wesel i zabaw, na których grywał, rozpoczyna swój nowy kierunek działalności. Odchodzi coraz częściej od autentycznego folkloru w kierunku folkloryzmu. Dowodem są chociażby udział w składach zwielokrotnionych instrumentalnie kapel w Centralnych Dożynkach w Lublinie i Szczecinie. W 1955 roku wystąpił wraz z kapelą na Ogólnopolskim Festiwalu Folklorystycznym w Płocku, Światowym Festiwalu Młodzieży i Studentów w Warszawie i innych. W swoim życiu artystycznym występował również jako solista zdobywając wiele cennych nagród i wyróżnień.
Strona 1 z 6 1 2 3 4

Powrót